Temat numeru

Chrystus przełamał pierścień śmierci i grzechu, zwyciężył tego, który dzierżył władzę nad śmiercią, aby człowiek mógł przekroczyć barierę niemożności dotarcia do drugiej osoby i pokochania jej. Bóg nas pokochał, bo cierpieliśmy, bo byliśmy zniszczeni i znie­woleni, bo byliśmy grzesznikami...
Chrześcijańska droga, a to oznacza także chrześcijańskie duszpa­sterstwo, wymaga – i nie sposób przesadzić z przypominaniem o tym – adekwatnej koncepcji Boga. Jej zafałszowanie, przeakcen­towanie pewnych elementów pozostaje jednym z głównych zagro­żeń, jakie stają przed człowiekiem wierzącym.
Religia i nauka to dwa wzajemnie nieprzekładalne języki, w których ludzie próbują opowiedzieć świat. Zważmy jednak, że stawiają sobie odmienne cele; ta pierwsza próbuje nasz świat opisać, ta druga poszukuje w nim sensu...
Ludzcy mistrzowie, czy to urzędowi, czy samozwańczy, czasem wbijają się w dumę i zasłaniają sobą Mistrza, jakim jest Jezus, do siebie raczej prowadzą, a nie do Niego.
Każdy z nas nieraz w prawdziwej potrzebie modlił się o Bożą interwencję, ale mimo szczerych wy­siłków wołał tylko: Panie, za mało! Czasami jednak Bóg jakby nie miał umiaru: okazuje się zbyt hojny i daje nam tyle, że najzwyczajniej w świecie nie wiemy, co z tym nadmiarem łaski zrobić.
Czy wobec osoby wykorzystanej seksualnie w dzieciństwie potrafimy być miłosierni? Moje obserwacje i rozmowy z pokrzywdzonymi pokazują, że zde­cydowanie zbyt często nie potrafimy.