druga wojna światowa
powiązane treści:
To było naprawdę piekło
Z Tadeuszem Spornym SJ, uczestnikiem Powstania Warszawskiego, rozmawia Józef Augustyn SJDla mnie Powstanie Warszawskie to ostatnie polskie powstanie romantyczne. To był bohaterski zryw głównie młodych ludzi, którzy podjęli go pełni patriotycznych uczuć. Wśród moich rówieśników nikt nie myślał o wielkiej polityce, każdy chciał walczyć z wrogiem i nie zastanawiał się, czy powstanie jest dobrze przygotowane i ma szanse; czy będzie udane, czy nie.Dziurawy but enkawudzisty
Z Ryszardem Kaczorowskim, ostatnim prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej na Uchodźstwie, rozmawia Józef Augustyn SJW wywiadzie dla "Życia Duchowego" Ryszard Kaczorowski opowiada o swojej wojennej tułaczce i zesłaniu na Kołymę. Mówi m.in.: "Na szczęście na Kołymie przebywałem zaledwie trzy miesiące. Pobyt tam przypłaciłem "tylko" uszkodzonym w kopalni kręgosłupem. Kiedy później trafiłem do wojska, każdy ruch karabinem sprawiał mi ogromny ból".Wyszliśmy spod płaszcza Gogola
Z Leonidem Ostrowskim, historykiem, synem polskich zesłańców do Kazachstanu, rozmawia Józef Augustyn SJMoi rodzice byli Polakami. Urodzili się na Ukrainie i mieszkali w chutorach Łabuński i Blinowszyzna w obwodzie Kamieniec Podolski. We wrześniu 1936 roku wraz z moimi dziadkami zostali zesłani do Kazachstanu. W pewnym naukowym czasopiśmie znalazłem niedawno informację, że z terenów przygranicznych wywieziono wówczas z Ukrainy około trzydziestu sześciu tysięcy Polaków.Shoah na Ukrainie
Z ks. Patrickiem Desbois, sekretarzem Episkopatu Francji do spraw stosunków z judaizmem, rozmawia Alain SolariW latach 1941-1944, w czasie hitlerowskiej inwazji na Związek Radziecki, na Ukrainie zginęło ponad półtora miliona Żydów. Historia ich eksterminacji pozostaje jednak do dziś mało znana. Wiadomo, że zaledwie 20 proc. ukraińskich Żydów deportowano do obozów w Bełżcu, Sobiborze i Auschwitz. Pozostała część ofiar została zamordowana przez specjalne grupy Einsatzgruppen, niemiecką policję i lokalnych kolaborantów.Wspomnienia z trudnych czasów
Od najwcześniejszego dzieciństwa aż do czasów, w których zaczęto znowu otwierać kościoły i odprawiać nabożeństwa, istniało w Jarmolińcach coś, co teraz nazywam "podziemnym okresem życia Kościoła katolickiego na Ukrainie". Niezależnie bowiem od wszystkich prześladowań, zakazów, wypędzeń w naszym kraju nigdy nie przerwała się cieniutka "niteczka wiary", nigdy nie wysechł jej "wątły strumyczek".Wikt i towarzystwo
Z profesorem Jerzym Pomianowskim, tłumaczem Archipelagu Gułag Aleksandra Sołżenicyna, rozmawia Józef Augustyn SJKsiążka Sołżenicyna nie może być uznana za byle dziełko historyczne, które można postawić na półce. Jest ostrzeżeniem nie do zapomnienia. Podobna sytuacja może zaistnieć każdego dnia w każdym zakątku ziemi. Wszelka myśl o zmuszaniu ludzi siłą do szczęścia, wszelka myśl o ulepszaniu ich przez nakaz, knut i strach prowadzi do takich skutków, jakie opisał Sołżenicyn.
Strony |
