Ćwiczenia duchowne

powiązane treści:

  1. Ćwiczenia duchowne porządkujące życie

    Celem "Ćwiczeń duchownych" św. Ignacego Loyoli jest „zdecydowanie się” na odniesienie zwycięstwa nad sobą samym i uporządkowanie własnego życia. Takie uporządkowanie nie może być jednak celem samym w sobie. Rekolektant już na samym początku "Ćwiczeń" musi wiedzieć, po co podejmuje tę trudną walkę.
  2. Pani Ambasador o Ćwiczeniach duchownych

    Z Hanną Suchocką, ambasadorem Polski przy Stolicy Apostolskiej, rozmawia Grzegorz Kisiel SJ
    Hanna Suchocka mówi m.in.: "W Rzymie przyszło mi mieszkać i pracować w domu przy Via dei Delfini 16, który był niezwykle ważny dla jezuitów. Tutaj mieszkał św. Ignacy wraz z towarzyszami, w tym przez trzy lata ze św. Franciszkiem Ksawerym. Tutaj otrzymał zezwolenie papieża na założenie Towarzystwa Jezusowego. Stąd św. Franciszek Ksawery wyjechał na misje do Indii".
  3. Ignacjański rachunek sumienia

    Dlaczego nie lubimy rachunku sumienia? Pewnie dlatego, że kojarzy się z grzechem, karą i przykrym poczuciem winy czy bezsilności. Zaniedbując go, zapominamy jednak, że jest to droga nie tylko wewnętrznego oczyszczania, ale także oświecenia i zjednoczenia z Bogiem, i to w tak delikatnej sferze, jaką jest nasza ułomność i grzeszność.
  4. Trzydziestodniowe Ćwiczenia duchowne

    Dlaczego św. Ignacy proponuje rekolekcje, które miałyby trwać aż miesiąc? To niewątpliwie owoc jego osobistego doświadczenia z Manresy, gdzie początkowo zamierzał spędzić kilka dni, a przebywał 11 miesięcy. Był to czas trudnych zmagań wewnętrznych, ale jednocześnie prostowania ścieżek życia duchowego.
  5. O szukaniu diabła we wszystkich rzeczach

    Postawa poszukiwania diabła we wszystkich rzeczach przez osobę wierzącą w Chrystusa każe wręcz zastanowić się nad samym przesłaniem Ewangelii i praktycznym wypełnianiem go w swoim życiu. Skoro bowiem demonologia miałaby zajmować poczesne miejsce w teologii, to czy to nie miałoby oznaczać, iż chrześcijaństwo jest raczej religią dualistyczną niż monoteistyczną?
  6. Inteligencja emocjonalna po jezuicku

    Na marginesie beatyfikacji Ojca Jana Beyzyma SJ
    Postać bł. Jana Beyzyma jawi się, jak to określił jeszcze wtedy kardynał Krakowa Karol Wojtyła, "z wielką prostotą i zwyczajnością". Jak to się więc stało, że osoba zwyczajna stała się jednostką niezwykłą, u której "wyobraźnia miłosierdzia" przekroczyła nie tylko ramy geograficzne, ale rasowe, kulturowe i religijne dotykając i identyfikując się z wręcz odrzucanym człowieczeństwem każdego trędowatego, aż po cenę własnego życia?

Strony